O godzinie 8 rano obudził Igę sms jak się później okazało od operatora. Jednak po uslyszeniu dźwięku otworzyła oczy. Dopiero teraz wiedziała, że to wszystko co wydarzyło się wczorajszego dnia to nie był sen. Obudziła się wtulona w Gregora. Przytulajac go czuła wszystkie jego mięśnie brzucha i klatki piersiowej. On jednak spał. Spojrzała na niego. Uśmiechnęła się. Czuła się szczęśliwa. Uświadomiła sobie ze jest w nim zakochana. Przytulna no niego patrzyła jak spał. Chciała, aby ta chwila trwała wiecznie. Jednak zaraz pomyślała o kadrze. O Maćku. Nie może mu teraz tego zrobić. Nie może mu tego zrobić tym bardziej w czasie zawodów. Myśląc o tym przestała patrzeć się na Gregora, a jej głową leżała na torsie szatyna. Nagle poczuła pocałunek na plecach w okolicach szyi.
- Good morning - usłyszała i zobaczyła usmiechajacego się do niej chłopaka. Chciała mu odpowiedzieć to samo jednak nie zdążyła bo złączył swoje usta z ustami dziewczyny. Delikatnie przerzucil ja tak, że leżał na niej a ona zarzuciła na jego biodra swoje długie nogi. Jego dłonie dotykaly jej ud. Jej ręce wplecione były w jego włosy. Wymieniali się tysiącami pocałunków kiedy usłyszeli pukanie do drzwi i po polsku wypowiedziane słowa :
- Iga spisz jeszcze? Chciałem zabrać Cie na spacer.
- To Maciek - powiedziala wystraszona Iga odrywajac się od chłopaka i patrząc w jego czekoladowe tęczówki, w których widziała miłość.
To taka zapowiedź całego rozdziału :p dziękuję dziewczyny za komentarze :D naprawdę motywują :D i mam prośbę dla wszystkich jeśli macie swoje blogi i podoba Wam się mój blog napiszcie o nim u siebie z góry dziękuję :D jak myślicie co stanie się dalej w rozdziale? :d
piątek, 21 sierpnia 2015
poniedziałek, 17 sierpnia 2015
10.
Teraźniejszość
Iga dojechała po kilkugodzinnej podróży do Zakopanego. Stała na parkingu przed kawiarnią gdzie umówiła się z Gębalą. Widziała go. Już tam był. Nie wiedziała co ma zrobić. Po tym wszystkim jak zostawiła kadrę po prostu było jej wstyd. Wiedziała, że nikt nie miał do niej o to pretensji bo nie zostawiła ich na lodzie. Wszystkie sprawy jakie miała dopilnowała. Pamięta te słowa Łukasza, które teraz ciągle przychodziły jej do głowy ,, Pamiętaj zawsze jak będziesz szukała pracy zgłoś się do mnie. Załatwimy coś. Nawet jak nie w reprezentacji to gdzieś indziej. Byłaś moją najlepszą praktykantką i to był zaszczyt z Tobą pracować". Ale pamiętała też reakcje Kota na wieść, że przenosi się do Austrii żeby zamieszkać z Gregorem. W prawdzie później wyglądało jakby się choć trochę z tym pogodził ale ona bała się teraz go spotkać. Po tych wszystkich sukcesach kadry. Całej kadry nie tylko jednego Adama Małysza. Dlatego nie poinformowała nikogo o swoim przylocie. O tym, ze jest w Polsce wiedziała tylko jej mama no i teraz Gębala, któremu zakazała jak narazie komuś o tym mówić. Jednak pomyślała : ,,Jak nie teraz to nigdy. Miałaś siłę żeby odejść od Gregora to teraz też musisz mieć." Wysiadła z samochodu. W tym momencie dojrzał ją Łukasz. Uśmiechnął się, wstał i posłał w jej stronę krótkie ale pełne radości i sympatii ,,Cześć Iguś"
Przeszłość
Po rozmowie z Maćkiem w busie wszystko wróciło do normy. No może nie do końca. Wszystko było ok do momentu nie wypowiedzenie przez fizjoterapeutkę imienia Gregor, które coraz częściej gościło w jej głowie. W prawdzie wiedziała o historii byłej Kota ale tak naprawdę to ta dziewczyna była porąbana skoro powiedziała jeszcze wtedy swojemu chłopakowi co powiedziała. Iga myślała o Austriaku. Cały czas była myślami koło niego. Przypominała sobie jego pocałunki. Ten pierwszy we włosy kiedy to poczuła się strasznie kochana, następny w usta, który mógłby dla niej trwać wiecznie i ostatni w dłoń, którego całkowicie się nie spodziewała. Nie wiedziała jednak, że on przez te kilka dni kiedy się nie widzieli myślał o niej. Nie mógł skupić się na treningu. Czekał tylko na następne zawodu żeby w końcu móc ją zobaczyć. Kiedy spojrzał na nią wychodzącą z pokoju i uśmiechnęła się do niego wtedy nabrał pewności, że nie jest jej obojętny. Tylko ten Maciek... Wiedział, że ma on wpływ na Igę i może wszystko miedzy nimi popsuć. Przypomniał sobie sytuację z tą Anką. Cały czas pluł sobie w brodę, że jej wtedy nie odepchnął i nie powiedział nic kiedy ona mówiła do Maćka. Chciała go zostawić bo z tego co sie dowiedział poznała jakiegoś starego, bogatego biznesmena. Kiedy stała a on koło niej przechodził zagadała do niego, poprosiła o przysługę. Zgodził się nie wiedząc co to, dlatego później się nie odzywał. Nie wiedział, że chce go wykorzystać do zerwania z chłopakiem. Między nimi do niczego nie doszło oprócz pocałunku, który ona wymusiła.
Minęły kilka dni i w końcu nadeszły dni kolejnych zawodów. Kadra Polski wchodziła do hotelu. Iga szła w towarzystwie reszty kadry. Śmiałą się z nimi, gadała jednak miała tylko nadzieję, że w tym pokoju zobaczy Austrię. Nie myliła się. Kiedy czekała na klucz do pokoju zobaczyła Koflera. Widocznie jego reprezentacja przyjechała wcześniej.
- Iga masz klucz - wyrwał ja z zamyślenia Gębala.
- A dzięki - uśmiechnęła się do swojego współpracownika. - To co chłopcy jakie numery pokojów? Jak zwykle wspólny balkon? - zaśmiała się do polskich skoczków.
- Ej ja mam numer 102 - odezwał się Piotrek - A Ty? - zwrócił się w kierunku dziewczyny
- 205? To jakaś pomyłka czy coś? - zdziwiła się Iga
- Nie. Mieli wolną jedynkę tylko tam - stwierdził Kruczek.
- No a może to i dobrze. W końcu od Was odpocznę - wytknęła język w kierunku Kota i Żyły- a no i w końcu nikt nie będzie mnie podglądał przez drzwi balkonowe - spojrzała wrogo ale radosnie na Piotrka, a ten się tylko uśmiechnął.
- Auuuuuu - jęknął kiedy Maciek uderzył go w głowę
- Komara miałeś - wypalił drugi skoczek i wszyscy wybuchnęli śmiechem.
- Dobra chłopacy ja idę się odświeżyć spotkamy się na treningu za godzinę. - powiedziała i wsiadła do windy. Szła długim korytarzem szukając numeru swojego pokoju. Kiedy zatrzymała się żeby położyć torby i otworzyć pokój ktoś złapał ją w talii i szepnął do ucha ,,Hi". Odwróciła się. To był on. Ten na którego tutaj czekała. Gregor.
- O Jezus wiesz jak mnie wystraszyłeś? - powiedziała odwracając się i zgrabnie wychodząc z jego uścisku.
- Spokojnie - powiedział patrząc się w jej niebieskie tęczówki. Myślał o nich dłuższy czas także teraz czuł się bardzo szczęśliwym człowiekiem, ze widzi je na żywo. - Myślałem o Tobie, wiesz? - zahipnotyzował ją swoim uśmiechem i spojrzeniem, ponownie objął i zbliżył jej twarz do jej. Nie wytrzymała Pocałowała go. Czuła wtedy wielką ulgę, że znowu go widzi i może dotknąć jego ust. On był lekko zaskoczony ale szczęśliwy. Usłyszeli kroki. Oderwali się od siebie.
- Muszę się odświeżyć bo za godzinę mam trening. Jak chcesz przyjdź do mnie po tych ćwiczeniach - powiedział jednym tchem i weszła do pokoju. Zastanawiała się czy dobrze robi ale po spojrzeniu na zegarek wskoczyła szybko pod prysznic, przebrała się i zeszła na dół do chłopaków. Na treningu na szczęście nic takiego się nie działo bo ona była taka zamyślona, że nie wiedziała czy potrafiłaby chociażby rozmasować skurcz w łydce zawodnika. Po powrocie do hotelu ubrała dżinsy i t-shirt. Usiadła na łóżku i włączyła TV. Chciała się zrelaksować.
- On na pewno nie przyjdzie, a Ty zrobiłaś z siebie wariatkę - powtarzała sobie. Jednak po chwili usłyszała delikatne pukanie do drzwi. Podskoczyła. Nie wiedziała czy otworzyć czy nie. Podeszła do drzwi. Przemogła się. Wpuściła go do środka.
- Proszę wejdź - uśmiechnęła się mówiąc po angielsku. Gregor wszedł bez słowa kiedy zamknęła wejście odwrócił się do niej.
- Tęskniłem za Tobą - rzucił w jej stronę. Spojrzała na jego twarz była taka zatęskniona. nagle przyparł ją do ściany. Pocałował. Ona już nie mogła, nie potrafiła, nie chciała się opierać odwzajemniła pocałunek. Nagle on go pogłebił. Zarzuciła mu ręcę na szyje. Jedną z dłoni wpletła w jego włosy. On trzymał ją w talii. Po jej plecach ukazywał dziwne wzory. Drugą rękę ona włożyła mu pod koszulkę od strony szyi. Jego dłonie powędrowały na jej pośladki. Pragnął jej tak samo jak ona jego. Złapał jej uda, które ona zarzuciła mu na biodra i podniósł. Przeszli tak kawałek ciagle się całując. Rzucił ją na łóżko i połozył się na niej. Zaczął całować ją po szyi. Ona zdjęła jego koszulkę. On zrobił to samo. Całowali się i zrzucali z siebie ubrania aż doszło do namiętnego zbliżenia.
No i jest następny. Dłuższy. Proszę komentujcie bo to dodaje motywacji. Dziękuję Frau Krokodile, której komantarz dodał mi siły do napisania tego rozdziału.
Iga dojechała po kilkugodzinnej podróży do Zakopanego. Stała na parkingu przed kawiarnią gdzie umówiła się z Gębalą. Widziała go. Już tam był. Nie wiedziała co ma zrobić. Po tym wszystkim jak zostawiła kadrę po prostu było jej wstyd. Wiedziała, że nikt nie miał do niej o to pretensji bo nie zostawiła ich na lodzie. Wszystkie sprawy jakie miała dopilnowała. Pamięta te słowa Łukasza, które teraz ciągle przychodziły jej do głowy ,, Pamiętaj zawsze jak będziesz szukała pracy zgłoś się do mnie. Załatwimy coś. Nawet jak nie w reprezentacji to gdzieś indziej. Byłaś moją najlepszą praktykantką i to był zaszczyt z Tobą pracować". Ale pamiętała też reakcje Kota na wieść, że przenosi się do Austrii żeby zamieszkać z Gregorem. W prawdzie później wyglądało jakby się choć trochę z tym pogodził ale ona bała się teraz go spotkać. Po tych wszystkich sukcesach kadry. Całej kadry nie tylko jednego Adama Małysza. Dlatego nie poinformowała nikogo o swoim przylocie. O tym, ze jest w Polsce wiedziała tylko jej mama no i teraz Gębala, któremu zakazała jak narazie komuś o tym mówić. Jednak pomyślała : ,,Jak nie teraz to nigdy. Miałaś siłę żeby odejść od Gregora to teraz też musisz mieć." Wysiadła z samochodu. W tym momencie dojrzał ją Łukasz. Uśmiechnął się, wstał i posłał w jej stronę krótkie ale pełne radości i sympatii ,,Cześć Iguś"
Przeszłość
Po rozmowie z Maćkiem w busie wszystko wróciło do normy. No może nie do końca. Wszystko było ok do momentu nie wypowiedzenie przez fizjoterapeutkę imienia Gregor, które coraz częściej gościło w jej głowie. W prawdzie wiedziała o historii byłej Kota ale tak naprawdę to ta dziewczyna była porąbana skoro powiedziała jeszcze wtedy swojemu chłopakowi co powiedziała. Iga myślała o Austriaku. Cały czas była myślami koło niego. Przypominała sobie jego pocałunki. Ten pierwszy we włosy kiedy to poczuła się strasznie kochana, następny w usta, który mógłby dla niej trwać wiecznie i ostatni w dłoń, którego całkowicie się nie spodziewała. Nie wiedziała jednak, że on przez te kilka dni kiedy się nie widzieli myślał o niej. Nie mógł skupić się na treningu. Czekał tylko na następne zawodu żeby w końcu móc ją zobaczyć. Kiedy spojrzał na nią wychodzącą z pokoju i uśmiechnęła się do niego wtedy nabrał pewności, że nie jest jej obojętny. Tylko ten Maciek... Wiedział, że ma on wpływ na Igę i może wszystko miedzy nimi popsuć. Przypomniał sobie sytuację z tą Anką. Cały czas pluł sobie w brodę, że jej wtedy nie odepchnął i nie powiedział nic kiedy ona mówiła do Maćka. Chciała go zostawić bo z tego co sie dowiedział poznała jakiegoś starego, bogatego biznesmena. Kiedy stała a on koło niej przechodził zagadała do niego, poprosiła o przysługę. Zgodził się nie wiedząc co to, dlatego później się nie odzywał. Nie wiedział, że chce go wykorzystać do zerwania z chłopakiem. Między nimi do niczego nie doszło oprócz pocałunku, który ona wymusiła.
Minęły kilka dni i w końcu nadeszły dni kolejnych zawodów. Kadra Polski wchodziła do hotelu. Iga szła w towarzystwie reszty kadry. Śmiałą się z nimi, gadała jednak miała tylko nadzieję, że w tym pokoju zobaczy Austrię. Nie myliła się. Kiedy czekała na klucz do pokoju zobaczyła Koflera. Widocznie jego reprezentacja przyjechała wcześniej.
- Iga masz klucz - wyrwał ja z zamyślenia Gębala.
- A dzięki - uśmiechnęła się do swojego współpracownika. - To co chłopcy jakie numery pokojów? Jak zwykle wspólny balkon? - zaśmiała się do polskich skoczków.
- Ej ja mam numer 102 - odezwał się Piotrek - A Ty? - zwrócił się w kierunku dziewczyny
- 205? To jakaś pomyłka czy coś? - zdziwiła się Iga
- Nie. Mieli wolną jedynkę tylko tam - stwierdził Kruczek.
- No a może to i dobrze. W końcu od Was odpocznę - wytknęła język w kierunku Kota i Żyły- a no i w końcu nikt nie będzie mnie podglądał przez drzwi balkonowe - spojrzała wrogo ale radosnie na Piotrka, a ten się tylko uśmiechnął.
- Auuuuuu - jęknął kiedy Maciek uderzył go w głowę
- Komara miałeś - wypalił drugi skoczek i wszyscy wybuchnęli śmiechem.
- Dobra chłopacy ja idę się odświeżyć spotkamy się na treningu za godzinę. - powiedziała i wsiadła do windy. Szła długim korytarzem szukając numeru swojego pokoju. Kiedy zatrzymała się żeby położyć torby i otworzyć pokój ktoś złapał ją w talii i szepnął do ucha ,,Hi". Odwróciła się. To był on. Ten na którego tutaj czekała. Gregor.
- O Jezus wiesz jak mnie wystraszyłeś? - powiedziała odwracając się i zgrabnie wychodząc z jego uścisku.
- Spokojnie - powiedział patrząc się w jej niebieskie tęczówki. Myślał o nich dłuższy czas także teraz czuł się bardzo szczęśliwym człowiekiem, ze widzi je na żywo. - Myślałem o Tobie, wiesz? - zahipnotyzował ją swoim uśmiechem i spojrzeniem, ponownie objął i zbliżył jej twarz do jej. Nie wytrzymała Pocałowała go. Czuła wtedy wielką ulgę, że znowu go widzi i może dotknąć jego ust. On był lekko zaskoczony ale szczęśliwy. Usłyszeli kroki. Oderwali się od siebie.
- Muszę się odświeżyć bo za godzinę mam trening. Jak chcesz przyjdź do mnie po tych ćwiczeniach - powiedział jednym tchem i weszła do pokoju. Zastanawiała się czy dobrze robi ale po spojrzeniu na zegarek wskoczyła szybko pod prysznic, przebrała się i zeszła na dół do chłopaków. Na treningu na szczęście nic takiego się nie działo bo ona była taka zamyślona, że nie wiedziała czy potrafiłaby chociażby rozmasować skurcz w łydce zawodnika. Po powrocie do hotelu ubrała dżinsy i t-shirt. Usiadła na łóżku i włączyła TV. Chciała się zrelaksować.
- On na pewno nie przyjdzie, a Ty zrobiłaś z siebie wariatkę - powtarzała sobie. Jednak po chwili usłyszała delikatne pukanie do drzwi. Podskoczyła. Nie wiedziała czy otworzyć czy nie. Podeszła do drzwi. Przemogła się. Wpuściła go do środka.
- Proszę wejdź - uśmiechnęła się mówiąc po angielsku. Gregor wszedł bez słowa kiedy zamknęła wejście odwrócił się do niej.
- Tęskniłem za Tobą - rzucił w jej stronę. Spojrzała na jego twarz była taka zatęskniona. nagle przyparł ją do ściany. Pocałował. Ona już nie mogła, nie potrafiła, nie chciała się opierać odwzajemniła pocałunek. Nagle on go pogłebił. Zarzuciła mu ręcę na szyje. Jedną z dłoni wpletła w jego włosy. On trzymał ją w talii. Po jej plecach ukazywał dziwne wzory. Drugą rękę ona włożyła mu pod koszulkę od strony szyi. Jego dłonie powędrowały na jej pośladki. Pragnął jej tak samo jak ona jego. Złapał jej uda, które ona zarzuciła mu na biodra i podniósł. Przeszli tak kawałek ciagle się całując. Rzucił ją na łóżko i połozył się na niej. Zaczął całować ją po szyi. Ona zdjęła jego koszulkę. On zrobił to samo. Całowali się i zrzucali z siebie ubrania aż doszło do namiętnego zbliżenia.
No i jest następny. Dłuższy. Proszę komentujcie bo to dodaje motywacji. Dziękuję Frau Krokodile, której komantarz dodał mi siły do napisania tego rozdziału.
piątek, 7 sierpnia 2015
piątek, 31 lipca 2015
9.
- No i on po prostu nie chce stracić Ciebie tak jak Ankę. I to przez tego samego faceta - mówił Piotrek kiedy szli do reszty.
- Nigdy nic mi o tym nie mówił - zmartwiła się Iga.
- Kto Ci o czymś nie mówił? - Nagle z zamyślenia wyrwał ich Dawid.
- Nie interesuj się - zaśmiał się fizjoterapeutka i włożyła swoje torby do bagażnika autobusu. Następnie wsiadla do środka. Zobaczyła, że na jednym z siedzeń siedzi sam Maciek. Był bardzo zdenerwowany, smutny i zamyslony. Iga doszła do wniosku że ta przyjaźń za dużo dla niej znaczy żeby rezygnować. Tym bardziej po tym co usłyszała od Wiewióra. Zbliżyła się do Kota i usiadła obok niego. On wyglądał jakby się tego nie spodziewał i nie chciał. Jednak tam w środku cieszył się. Chciał poczuć jej zapach usłyszeć oddech. Brakowało mu tego wśród ostatnich kłótni.
- Dlaczego nie powiedziałeś mi o Ani? - Zapytała skoczka kiedy bus ruszył i wszyscy zajęli się sobą. On spojrzał na nią zdziwiony.
- Piotrek ci powiedział? - Zapytał z wyrzutem w głosie. - A po co miałem Ci mówić? Nie ma w tym nic co można się chwalić. A tym bardziej, że on zarywa do Ciebie - spojrzał zdenerwowany w jej oczy. Znowu wydawały mu się takie piękne. W głowie przemknela mu myśl żeby ją pocałować. Ale wiedział, że to głupi pomysł i powstrzymał się.
- A mój ojciec jest czymś czym się można chwalić? - Odpowiedziała że łzami w oczach. Nie wiedziała dlaczego ja tak traktuje.
- Nie. To znaczy przepraszam. Nie to chciałem powiedziec - przytulil ja mocno do siebie. Ona poczuła się jak w ostoi spokoju. On mógł pomarzyć w tym momencie o tym że mogłoby być tak zawsze, codziennie. Gdyby tylko mogli być razem....
- Powiedz mi co było po tym jak ich zobaczyłes? - chciała się dowiedzieć kiedy łzy splynely z jej twarzy i on jej nie trzymał.
- Podszedłem do nich - zaczął znów zasmucony Maciek - i zapytałem się jej co ona wyrabia, a ona odpowiedziała mi że dopiero teraz wie co to znaczy być kokietowana i porzadaną i nawet jeśli z Gregorem miałaby być tylko jedna noc to z nami koniec. Nie chciałem już na nią patrzeć i poszedłem się napic. - Wydusil na jednym oddechu a w jego oczach pojawiły się wegliki.
- Co za suka - odezwała się blondynka - w pewnym sensie Gregor sprawił ci przysługę bo zobaczyłes jaka ona jest. Nie byłeś jej wart. - Pocalowala go w policzek.
Jest następny. Krótki ale to przedsmak następnych wydarzeń. Jesteście ciekawi co dalej? Czytacie? Komentujcie! :)
- Nigdy nic mi o tym nie mówił - zmartwiła się Iga.
- Kto Ci o czymś nie mówił? - Nagle z zamyślenia wyrwał ich Dawid.
- Nie interesuj się - zaśmiał się fizjoterapeutka i włożyła swoje torby do bagażnika autobusu. Następnie wsiadla do środka. Zobaczyła, że na jednym z siedzeń siedzi sam Maciek. Był bardzo zdenerwowany, smutny i zamyslony. Iga doszła do wniosku że ta przyjaźń za dużo dla niej znaczy żeby rezygnować. Tym bardziej po tym co usłyszała od Wiewióra. Zbliżyła się do Kota i usiadła obok niego. On wyglądał jakby się tego nie spodziewał i nie chciał. Jednak tam w środku cieszył się. Chciał poczuć jej zapach usłyszeć oddech. Brakowało mu tego wśród ostatnich kłótni.
- Dlaczego nie powiedziałeś mi o Ani? - Zapytała skoczka kiedy bus ruszył i wszyscy zajęli się sobą. On spojrzał na nią zdziwiony.
- Piotrek ci powiedział? - Zapytał z wyrzutem w głosie. - A po co miałem Ci mówić? Nie ma w tym nic co można się chwalić. A tym bardziej, że on zarywa do Ciebie - spojrzał zdenerwowany w jej oczy. Znowu wydawały mu się takie piękne. W głowie przemknela mu myśl żeby ją pocałować. Ale wiedział, że to głupi pomysł i powstrzymał się.
- A mój ojciec jest czymś czym się można chwalić? - Odpowiedziała że łzami w oczach. Nie wiedziała dlaczego ja tak traktuje.
- Nie. To znaczy przepraszam. Nie to chciałem powiedziec - przytulil ja mocno do siebie. Ona poczuła się jak w ostoi spokoju. On mógł pomarzyć w tym momencie o tym że mogłoby być tak zawsze, codziennie. Gdyby tylko mogli być razem....
- Powiedz mi co było po tym jak ich zobaczyłes? - chciała się dowiedzieć kiedy łzy splynely z jej twarzy i on jej nie trzymał.
- Podszedłem do nich - zaczął znów zasmucony Maciek - i zapytałem się jej co ona wyrabia, a ona odpowiedziała mi że dopiero teraz wie co to znaczy być kokietowana i porzadaną i nawet jeśli z Gregorem miałaby być tylko jedna noc to z nami koniec. Nie chciałem już na nią patrzeć i poszedłem się napic. - Wydusil na jednym oddechu a w jego oczach pojawiły się wegliki.
- Co za suka - odezwała się blondynka - w pewnym sensie Gregor sprawił ci przysługę bo zobaczyłes jaka ona jest. Nie byłeś jej wart. - Pocalowala go w policzek.
Jest następny. Krótki ale to przedsmak następnych wydarzeń. Jesteście ciekawi co dalej? Czytacie? Komentujcie! :)
poniedziałek, 27 lipca 2015
8.
Usiedli na jej łóżku. Ona nadal płakała. On nadal trzymał ją tak mocno jakby była największym i najbardziej kruchym skarbem świata. nagle jedna ręką złapał jej głowę. Jeszcze mocniej przyciągnął do siebie i pocałował w jej piękne blond włosy. Nie wiedział czemu to zrobił. Po prostu poczuł impuls. Chciał aby nie płakała. Chciał wziąć na siebie wszystkie problemy, które ona miała. Jednak wiedział że nie może jej jeszcze o tym powiedzieć. Po chwili ona jakby trochę oprzytomniała. Odsunęła głowę od niego a on zobaczył jej piękne, niebieskie oczy zalane milionem łez i trochę rozmazanego makijażu.
- Nie powinieneś tego robić Greg. - Powiedziała cały czas patrząc na niego i trochę się uspokajając.
- Ale czego? - Zapytał lekko zdezorientowany, jednak nadal ją trzymał.
- Nie powinieneś mnie całować w głowę, przytulać no i ja też nie powinnam.....- nie dał jej dokończyć. Nie wytrzymał. Złączył jej usta ze swoimi. I czuł że jest to najlepsza chwila w jego dotychczasowym życiu. Ona też czuła radość ale po chwili przypomniały jej się słowa Maćka, łzy zaczęły napływać z powrotem do oczy i oderewla się od niego.
- Greg chyba musisz już iść - wydusiła z siebie po angielsku - dziękuję że próbowałeś mnie uspokoić ale zaraz wyjeżdżamy a ja muszę się jeszcze spakować. - Kiedy to powiedziała wstała. Nie chciała spojrzeć mu w oczy, bo wiedziała że wtedy zmienię albo nawet rzuci się na niego.
- Nie masz za co dziękować. Nie mógłbym pozwolić żeby ktoś taki jak Ty cierpiał. Do następnych zawodów. - Wstał z łóżka wziął jej dłoń w swoje ręce pocałował i wyszedł. Ona jednak cały czas czuła jego wargi na swojej ręce. Po chwili jednak uświadomiła sobie, że tak nie może, umyła twarz i zaczęła się pakować.
Kiedy się spakowała wyszła z torbami na korytarz. Pech chciał że w tym samym momencie wyszedł z pokoju Greg i Maciek ( przecież mieli pokoje obok niej). Spojrzała na Grega lekko się uśmiechnęła, a on podwójnie odwzajemnił ten wyraz. Odwróciła się w stronę wyjścia wzięła torbę i zaczęła iść. Przechodziła obok Kota, jednak ten po zobaczeniu uśmiechu Austriaka wkurzył się i nagle wyprzedził Igę. Fizjoterapeutka zatrzymała się bo zauważyła że z pokoju wychodzi Piotrek. Chciała z nim pogadać. On zawsze ją rozsmieszal dlatego teraz także na to liczyła.
- Chodź Piotrek chociaż Ty mnie nie wyprzedzaj - powiedziala i lekko się uśmiechnęła.
- Spokojnie ja chcę iść obok takiej fajnej dziewczyny nie to co ten głupek - odpowiedział i spojrzał w stronę kolegi z pokoju. Zaczęli iść w kierunku wyjścia.
- Wiesz co gadałem z nim - zaczął Wiewiór - on jest strasznie zazdrosny. Wiem zachował się jak cham i świnia ale to dlatego że on cie kocha.
-Ale Piotrek - przerwała mu fizjoterapeutka. -Ja o tym wiem ale nie mogę pozwolić na to żeby to uczucie się powiekszylo bo to nie ma przyszłości. Mówiłam mu już o tym.
- Daj mi skończyć - zaśmiał się - bo tutaj jest jeszcze jeden poważniejszy problem. Tutaj chodzi dokładnie o Gregora.
- Tak wiem podrywacz, każda pannę zbalamuci już dostałam wykład o tym od Kota - stwierdziła przywracając oczami.
- Iguś daj mi skończyć - stwierdził
-Iguś?- niedowierzała i oboje wybuchli śmiechem.
- No ale do rzeczy - powiedział skoczek - Maciek miał kiedyś dziewczynę w której był bardzo zakochany. I były zawody w Zakopanem. Kazał jej czekać w jednym miejscu a on miał iść się przebrać. Nie było go 15 minut. Kiedy wrócił zobaczył że jego panna całuję się z Gregorem......
I jest nowy rozdział. Jeśli czytacie dajcie komentarze bo nie wiem czy mam dla kogo pisać czy już nikt tego nie czyta :p
- Nie powinieneś tego robić Greg. - Powiedziała cały czas patrząc na niego i trochę się uspokajając.
- Ale czego? - Zapytał lekko zdezorientowany, jednak nadal ją trzymał.
- Nie powinieneś mnie całować w głowę, przytulać no i ja też nie powinnam.....- nie dał jej dokończyć. Nie wytrzymał. Złączył jej usta ze swoimi. I czuł że jest to najlepsza chwila w jego dotychczasowym życiu. Ona też czuła radość ale po chwili przypomniały jej się słowa Maćka, łzy zaczęły napływać z powrotem do oczy i oderewla się od niego.
- Greg chyba musisz już iść - wydusiła z siebie po angielsku - dziękuję że próbowałeś mnie uspokoić ale zaraz wyjeżdżamy a ja muszę się jeszcze spakować. - Kiedy to powiedziała wstała. Nie chciała spojrzeć mu w oczy, bo wiedziała że wtedy zmienię albo nawet rzuci się na niego.
- Nie masz za co dziękować. Nie mógłbym pozwolić żeby ktoś taki jak Ty cierpiał. Do następnych zawodów. - Wstał z łóżka wziął jej dłoń w swoje ręce pocałował i wyszedł. Ona jednak cały czas czuła jego wargi na swojej ręce. Po chwili jednak uświadomiła sobie, że tak nie może, umyła twarz i zaczęła się pakować.
Kiedy się spakowała wyszła z torbami na korytarz. Pech chciał że w tym samym momencie wyszedł z pokoju Greg i Maciek ( przecież mieli pokoje obok niej). Spojrzała na Grega lekko się uśmiechnęła, a on podwójnie odwzajemnił ten wyraz. Odwróciła się w stronę wyjścia wzięła torbę i zaczęła iść. Przechodziła obok Kota, jednak ten po zobaczeniu uśmiechu Austriaka wkurzył się i nagle wyprzedził Igę. Fizjoterapeutka zatrzymała się bo zauważyła że z pokoju wychodzi Piotrek. Chciała z nim pogadać. On zawsze ją rozsmieszal dlatego teraz także na to liczyła.
- Chodź Piotrek chociaż Ty mnie nie wyprzedzaj - powiedziala i lekko się uśmiechnęła.
- Spokojnie ja chcę iść obok takiej fajnej dziewczyny nie to co ten głupek - odpowiedział i spojrzał w stronę kolegi z pokoju. Zaczęli iść w kierunku wyjścia.
- Wiesz co gadałem z nim - zaczął Wiewiór - on jest strasznie zazdrosny. Wiem zachował się jak cham i świnia ale to dlatego że on cie kocha.
-Ale Piotrek - przerwała mu fizjoterapeutka. -Ja o tym wiem ale nie mogę pozwolić na to żeby to uczucie się powiekszylo bo to nie ma przyszłości. Mówiłam mu już o tym.
- Daj mi skończyć - zaśmiał się - bo tutaj jest jeszcze jeden poważniejszy problem. Tutaj chodzi dokładnie o Gregora.
- Tak wiem podrywacz, każda pannę zbalamuci już dostałam wykład o tym od Kota - stwierdziła przywracając oczami.
- Iguś daj mi skończyć - stwierdził
-Iguś?- niedowierzała i oboje wybuchli śmiechem.
- No ale do rzeczy - powiedział skoczek - Maciek miał kiedyś dziewczynę w której był bardzo zakochany. I były zawody w Zakopanem. Kazał jej czekać w jednym miejscu a on miał iść się przebrać. Nie było go 15 minut. Kiedy wrócił zobaczył że jego panna całuję się z Gregorem......
I jest nowy rozdział. Jeśli czytacie dajcie komentarze bo nie wiem czy mam dla kogo pisać czy już nikt tego nie czyta :p
poniedziałek, 18 maja 2015
wtorek, 3 marca 2015
7.
- Co ci jest? Ciągle gniewasz się o tamto zajście? Przecież nic nie robiliśmy. Tłumaczyłam ci już, Łukasz poprosił mnie żebym pomogła Austriakom! - krzyczała Iga w pokoju Kota kiedy wszyscy już szykowali się do powrotu do Polski. - To było 3 dni temu, a Ty nadal się boczysz! - rzuciła oburzona.
- Ja się boczę? Ja?! - nie wytrzymał już Maciek. - Mówiłem ci jaki on jest. Nie znasz go tak długo jak ja. On leci tylko na wygląd. Chce cię zaliczyć i pobawić się tobą. Nie widzisz, że owija cię wokół palca? - powiedział z wyrzutem jednocześnie rzucając do walizki bluzkę, którą składał. Podszedł do Igi, która ciągle chodziła wokół pokoju i złapał ją za ramiona. Podniósł jej głowę tak, aby ich twarze były naprzeciw siebie. - Chronię cię. Zrozum. Nie mogę pozwolić, żeby znów ktoś cię skrzywdził. Żebyś znów cierpiała. - powiedział już o wiele spokojniej patrząc w jej niebieskie tęczówki, które były dla niego największym pięknem na świecie jakie kiedykolwiek mógł zobaczy.
- A ty zrozum, że nie mam 5 lat i sama potrafię o siebie zadbać. Nie masz prawa być zazdrosny. - powiedziała to mocno, z wyrzutem, ale jednocześnie delikatne patrząc w oczy skoczka. Zabolało go to. Strasznie. Uważał, że źle go ocenia. Ma prawo być zazdrosny skoro cały czas ją kocha.
- To rób sobie co chcesz. - puścił ją gwałtownie. Odwrócił się w stronę ściany. Uderzył w nią pięścią. W tym momencie do pokoju wszedł Żyłą.
- Przepraszam.... Myślałem, że już się pogodziliście, a ja chciałem się jeszcze spakować - powiedział niepewnie.
- Wchodź ja już wychodzę - z uśmiechem powiedział do niego Iga - I żebyś wiedział będę sobie robić co mi się tylko podoba - te słowa wypowiedziała głośniej. W stronę Maćka. Wyszła trzaskając drzwiami.
Na korytarzu do oczu zaczęły napływać jej łzy. Kochała Maćka jak brata. Nie chciała się z nim kłócić. Ale nie pozwoli na to aby to on kierował jej życiem. Nie pozwoli mu na to, aby angażował się w uczucie, które i tak nie ma sensu, bo ona nic takiego nie czuje. Nie pozwoli mu. Krople na jej twarzy były coraz większe i było ich coraz więcej. Marzyła teraz, aby się do kogoś przytulić. Kogoś kto jest ostoją dla jej duszy. Jedynymi takimi osobami są : Maciek, Daria i jej mama i babcia jednak wszystkie są daleko. Szła szybkim krokiem w kierunku swojego pokoju. Nagle kogoś potrąciła. Nie potrafiła wypowiedzieć nawet ,,przepraszam". Ta sytuacja wywołała w niej jeszcze większą rozpacz i płacz. Zakryła twarz dłońmi. Spróbowała się opanować, bo słyszała i czuła, że potracona przez nią osoba stoi koło niej. Przetarła ręką zapłakaną twarz i rozmyty makijaż, podniosła wzrok i zobaczyła tego przez którego to wszystko się stało. Gregora. Spojrzała w jego oczy i poczuła, że on też jest jedną z osób, które mogą być jej ostoją. On także patrzył na nią. Z przerażeniem.
- Coś się stało? Ktoś ci coś zrobił? - zapytał po angielsku. Wyglądał jakby był gotowy mocno uderzyć osobą, przez którą fizjoterapeutka wyrzuca z siebie tyle łez. Nie wiedział, ze w pośrednim sensie chodzi o niego samego. Iga zaniosła się jeszcze większym płaczem i wtuliła w niego jakby był jedynym życzliwym jej człowiekiem. Zdziwił się jej zachowaniem, ale odwzajemnił je. Przytulił ją jak najmocniej potrafił. Chciał ją odciąć od całego świata i zła jakie je otacza. Nie chciał żeby ktoś zobaczył ich tak na korytarzu, dlatego popchnął otwarte już przez nią drzwi do jej pokoju i w pełnym uścisku weszli do pomieszczenia.
Teraźniejszość Warszawa
Spędziła kilka dni u mamy nie pokazując sie nikomu. Trochę jej to pomogło. Rozmawiała tylko ze swoją rodzicielką i jej mężem, który mimo, że nie był biologicznym ojcem Igi kochał ją jak własną córkę. Czasem nawet fizjoterapeutka wolała porozmawiać z nim niż z jego żoną. Po kilku dniach stwierdziła, ze się ogarnie i zadzwoni do Gębali. Odebrał umówili się na spotkanie w Zakopanym. Przez telefon nakreśliła mu sprawę i jadąc w góry była wręcz pewna powrotu do polskiej kadry.
Innsbruck
- Musisz coś jeść i chodzić na treningi bo się wykończysz - kolejny raz Morgerstern stał z talerzem pełnym jedzenia i próbował przemówić Gregorowi do rozumu.
- Nie chce! Rozumiesz nie chce! Straciłem ją przez własną głupotę, przez siebie! - kolejny raz krzyczał na swojego przyjaciela.
- Wiem. Nie będę udawał, ze tak nie było. Ale jeśli teraz się ogarniesz pomogę ci ją odzyskać. Obiecuję.
Trzy miejsca w jednym rozdziale. Co sądzicie? Jak myślicie jak dalej potoczą się losy Igi, Gregora, Maćka? Która z postaci budzi w Was najlepsze i najgorsze uczucia? A może, z którąś z postaci się utożsamiacie? :)
- Ja się boczę? Ja?! - nie wytrzymał już Maciek. - Mówiłem ci jaki on jest. Nie znasz go tak długo jak ja. On leci tylko na wygląd. Chce cię zaliczyć i pobawić się tobą. Nie widzisz, że owija cię wokół palca? - powiedział z wyrzutem jednocześnie rzucając do walizki bluzkę, którą składał. Podszedł do Igi, która ciągle chodziła wokół pokoju i złapał ją za ramiona. Podniósł jej głowę tak, aby ich twarze były naprzeciw siebie. - Chronię cię. Zrozum. Nie mogę pozwolić, żeby znów ktoś cię skrzywdził. Żebyś znów cierpiała. - powiedział już o wiele spokojniej patrząc w jej niebieskie tęczówki, które były dla niego największym pięknem na świecie jakie kiedykolwiek mógł zobaczy.
- A ty zrozum, że nie mam 5 lat i sama potrafię o siebie zadbać. Nie masz prawa być zazdrosny. - powiedziała to mocno, z wyrzutem, ale jednocześnie delikatne patrząc w oczy skoczka. Zabolało go to. Strasznie. Uważał, że źle go ocenia. Ma prawo być zazdrosny skoro cały czas ją kocha.
- To rób sobie co chcesz. - puścił ją gwałtownie. Odwrócił się w stronę ściany. Uderzył w nią pięścią. W tym momencie do pokoju wszedł Żyłą.
- Przepraszam.... Myślałem, że już się pogodziliście, a ja chciałem się jeszcze spakować - powiedział niepewnie.
- Wchodź ja już wychodzę - z uśmiechem powiedział do niego Iga - I żebyś wiedział będę sobie robić co mi się tylko podoba - te słowa wypowiedziała głośniej. W stronę Maćka. Wyszła trzaskając drzwiami.
Na korytarzu do oczu zaczęły napływać jej łzy. Kochała Maćka jak brata. Nie chciała się z nim kłócić. Ale nie pozwoli na to aby to on kierował jej życiem. Nie pozwoli mu na to, aby angażował się w uczucie, które i tak nie ma sensu, bo ona nic takiego nie czuje. Nie pozwoli mu. Krople na jej twarzy były coraz większe i było ich coraz więcej. Marzyła teraz, aby się do kogoś przytulić. Kogoś kto jest ostoją dla jej duszy. Jedynymi takimi osobami są : Maciek, Daria i jej mama i babcia jednak wszystkie są daleko. Szła szybkim krokiem w kierunku swojego pokoju. Nagle kogoś potrąciła. Nie potrafiła wypowiedzieć nawet ,,przepraszam". Ta sytuacja wywołała w niej jeszcze większą rozpacz i płacz. Zakryła twarz dłońmi. Spróbowała się opanować, bo słyszała i czuła, że potracona przez nią osoba stoi koło niej. Przetarła ręką zapłakaną twarz i rozmyty makijaż, podniosła wzrok i zobaczyła tego przez którego to wszystko się stało. Gregora. Spojrzała w jego oczy i poczuła, że on też jest jedną z osób, które mogą być jej ostoją. On także patrzył na nią. Z przerażeniem.
- Coś się stało? Ktoś ci coś zrobił? - zapytał po angielsku. Wyglądał jakby był gotowy mocno uderzyć osobą, przez którą fizjoterapeutka wyrzuca z siebie tyle łez. Nie wiedział, ze w pośrednim sensie chodzi o niego samego. Iga zaniosła się jeszcze większym płaczem i wtuliła w niego jakby był jedynym życzliwym jej człowiekiem. Zdziwił się jej zachowaniem, ale odwzajemnił je. Przytulił ją jak najmocniej potrafił. Chciał ją odciąć od całego świata i zła jakie je otacza. Nie chciał żeby ktoś zobaczył ich tak na korytarzu, dlatego popchnął otwarte już przez nią drzwi do jej pokoju i w pełnym uścisku weszli do pomieszczenia.
Teraźniejszość Warszawa
Spędziła kilka dni u mamy nie pokazując sie nikomu. Trochę jej to pomogło. Rozmawiała tylko ze swoją rodzicielką i jej mężem, który mimo, że nie był biologicznym ojcem Igi kochał ją jak własną córkę. Czasem nawet fizjoterapeutka wolała porozmawiać z nim niż z jego żoną. Po kilku dniach stwierdziła, ze się ogarnie i zadzwoni do Gębali. Odebrał umówili się na spotkanie w Zakopanym. Przez telefon nakreśliła mu sprawę i jadąc w góry była wręcz pewna powrotu do polskiej kadry.
Innsbruck
- Musisz coś jeść i chodzić na treningi bo się wykończysz - kolejny raz Morgerstern stał z talerzem pełnym jedzenia i próbował przemówić Gregorowi do rozumu.
- Nie chce! Rozumiesz nie chce! Straciłem ją przez własną głupotę, przez siebie! - kolejny raz krzyczał na swojego przyjaciela.
- Wiem. Nie będę udawał, ze tak nie było. Ale jeśli teraz się ogarniesz pomogę ci ją odzyskać. Obiecuję.
Trzy miejsca w jednym rozdziale. Co sądzicie? Jak myślicie jak dalej potoczą się losy Igi, Gregora, Maćka? Która z postaci budzi w Was najlepsze i najgorsze uczucia? A może, z którąś z postaci się utożsamiacie? :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)